sobota, 15 czerwca 2013

Nadia Walsh

   Kochany pamiętniczku... Jak to dziecinnie brzmi. Dobra jeszcze raz. Drogi pamiętniczku... Nie wiedziałam, że pamiętnik może być drogi. Nie, już dobra koniec. Teraz tak na serio. Nie będę pisała durnych tekstów na początek, bo to nie jest w moim stylu. Ogólnie rzecz biorąc to nawet prowadzenie pamiętnika nie jest w moim stylu. To zabawa dla małolat, które nie radzą sobie z życiem, nikt ich nie słucha i dlatego chcą się wyżalić swojemu pamiętnikowi. Ja nie należę do tej części ludzi. Ja jestem... inna. Mogę śmiało powiedzieć, że wyjątkowa. Raz się uśmiecham, a raz z moich oczu lecą pioruny. Wiecie... Nigdy nie mam problemów z nawiązywaniem nowych znajomości. Jestem optymistyczną osóbką i ludzie to wyczuwają. Chyba właśnie dlatego mam tylko znajomych. Inni nie boją się mojego towarzystwa. Wiecie co jest najśmieszniejsze? Otóż to, że czasami bywa tak, że nie wiem jak mam się zachować. Co mam powiedzieć i co zrobić. Ale mniejsza z tym. Teraz zdradzę wam powód dla którego zaczęłam pisać tej głupi pamiętnik. Wiecie... W moim życiu bardzo dużo się dzieje. Niektórzy twierdzą, że jestem magnesem na kłopoty. Dosłownie je do siebie przyciągam. Ale mi to jakoś nie przeszkadza. Dobrze mi jest tak jak jest. Przejdźmy teraz do sedna sprawy. Zaczęłam opisywać swoje przeżycia, ponieważ... naprawdę chcesz... chcecie... jak zwał tak zwał, to wiedzieć? Osobiście uważam, że nie ma w tym nic fajnego i ciekawego. Ale niech wam, tobie... im będzie. Albo nie. Nie zdradzę wam tego sekretu. Domyślcie się sami, ot co. 
   Impreza urodzinowa trwała w najlepsze lecz nikt nigdzie nie mógł znaleźć samej jubilatki. Siedemnaście lat kończy się tylko raz w życiu. Nadia postanowiła z tego skorzystać i wyprawiła huczne przyjęcie. Przyszli jej wszyscy znajomi, którzy z kolei ściągnęli swoich znajomych, ci swoich i tak dalej. Ogólnie rzecz biorąc to z imprezy dla pięćdziesięciu osób stała się balanga dla ponad setki. Ale jej to nie przeszkadzało. Im więcej osób tym lepiej. Rodzina Nadii może i nie należała do najbogatszych rodzin w mieście. Ale pieniądze by wyprawić takie przyjęcie mięli. 
   - Nadia... - cichy pomruk wydobył się z ust blondyna, który jeździł ustami po szyi brunetki. Dziewczyna stała oparta o regał ze starymi książkami. Tylko tutaj mogli być sami. W innych pomieszczeniach byli ludzie, a Nadia, wbrew wszystkim pozorom, ceniła sobie prywatność. - Jesteś tego pewna? - zapytał, a na co dziewczyna wywróciła oczami. Co za głupie i bezsensowne pytanie! 
   - Nie chcę być siedemnastoletnią dziewicą - mruknęła i wspięła się na palce by móc dosięgnąć ust chłopaka. Mimo wysokich szpilek cały czas była od niego o niższa. Ale nikomu to jak na razie nie przeszkadzało.
   - Nie chcę byś robiła coś wbrew sobie - powiedział czując jak dłonie dziewczyny wędrują po jego plecach i schodzą coraz niżej. W końcu natrafiły na na jego pośladki. Lecz zamiast je ścisnąć, jak to bywa na filmach, dziewczyna wsunęła dłonie do jego kieszeni i zaczęła je przeszukiwać.
   - Nie masz... - warknęła, a jej oczy niebezpiecznie się zwęziły. Blondyn westchnął ciężko i pokręcił przecząco głową. - Ty... - ze złości nie potrafiła wydusić z siebie ani jednego słowa. Miała go dość. Przecież jej obiecał! 
    - To dla twojego dobra, Nadio - powiedział cicho i spuścił głowę w dół. Odwrócił się na pięcie z zamiarem odejścia. Najwyraźniej stwierdził, że dalsze przebywanie w towarzystwie brunetki jest już zbędne.
   - Obiecałeś... - szepnęła cicho, a po jej policzku spłynęła jedna, samotna łezka, którą szybko otarła, bo nie chciała by zobaczył jej słabość. Prawda była taka, że miała już dość niewypełnionych obietnic, które jej złożył. Za każdym razem tak było. Powinna była już dawno się do tego przyzwyczaić lecz coś sprawiało, że ciągle wierzyła, że tym razem będzie inaczej. - Mam już dość tego, że ciągle nie wypełniasz tego co mówisz! - krzyknęła w pewnej chwili, a chłopak momentalnie odwrócił się w jej stronę. Zrobił dwa większe kroki i już był przy niej. Wpatrywał się w nią, a ona odniosła wrażenie, że gdyby coś jeszcze powiedziała to by ją uderzył. 
   - A ja mam dość twojego zachowania. Myślisz, że kim ty jesteś? Jesteś nikim, rozumiesz?! Nikim! I uwierz mi, że nikt ci nigdy nie będzie usługiwał! Księżniczka cierpi. Ojejku jakie to smutne. Dziewczyno ogarnij się! Nie zawsze będzie tak jak ty tego chcesz! Kiedy to w końcu do ciebie dotrze?! - tym razem to Eryk krzyczał, a dziewczyna wpatrywała się w niego swoimi dużymi, brązowymi oczami. Nie potrafiła uwierzyć w to co on do niej mówił. Czy to naprawdę mogłaby być prawda? Przecież ten Eryk, którego znała i... kochała (?!) taki nie był i nigdy by czegoś takiego nie powiedział!
   - To nie we mnie jest problem tylko w tobie. To kolejna obietnica, którą mi złożyłeś, a której nie dopełniłeś - powiedziała cicho i pociągnęła nosem. Już nawet nie przejmowała się faktem, że chłopak widzi jak cierpi. Miała to gdzieś, bo teraz już nic się dla niej nie liczyło. Chciała tylko by ten paskudny wieczór już się skończył. Chciała spędzić go w przyjemny i fajny sposób, a jak na razie to wszystko idzie nie tak jak ma. A miało być tak pięknie! 
   - Obiecywałem ci też, że będę ci wierny. Cóż... W tym też cię zawiodłem - powiedział w pewnej chwili, a dziewczyna z wrażenia, musiała oprzeć się o szafkę. Nie miała już siły na nich. Nie mogła uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. To... To nie mogła być prawda! 
   - Zejdź mi z oczu - szepnęła cicho i zjechała po szafce w dół. Eryk przez chwilę wpatrywał się w nią, a potem odwrócił się na pięcie i opuścił pomieszczenie zostawiając Nadię samą. 
Tak... Muszę to przyznać, pamiętniczku, że moje osiemnaste urodziny kompletną klapą. Sama nie wiem jak mogłam do tego wszystkiego dopuścić. Śliczna mordka Eryka wszystko mi przysłoniła,a teraz tego żałuję. Przecież... To nie jestem ja! Nie powinnam się tym przejmować, prawda? Ale jakoś... Nie potrafię. Byłam z Erykiem od ponad roku i nie potrafię ot tak o nim zapomnieć. Jeszcze tylu się o nim dowiedziałam... Zdradzał mnie... Miał inną... Pieprzony sukinsyn! Ale wiecie co? Dzięki temu nauczyłam się jednego - nigdy nie ufaj facetom ze śliczną mordką, pięknymi oczami i włosami, które aż się proszą o dotknięcie... Nie i już. 
O matko kochana... Minął rok odkąd ostatni raz tutaj pisałam. Ale nie żałuje. W moim życiu tyle się działo, że aż strach pomyśleć. Ale tak w skrócie to: ukradłam papugę z Zoo, włamałam się do szkoły, pomalowałam okna sąsiadce na czarno, pokłóciłam się z Erykiem, uciekłam z domu, wróciłam do domu, złamałam rękę, chciałam uprawiać seks w samochodzie, pojechałam na koncert punkowy, całowałam się z punkiem, zrobiłam sobie różowe pasemka lecz były do kitu i się ich pozbyłam. I to w sumie tyle... A nie! Przepraszam. Siedzę teraz w samolocie, bo postanowiłam polecieć do ukochanego braciszka. Ucieszy się na mój widok. Musi! 
   Cała podróż minęła jej bardzo dobrze. Aż sama się dziwiła, że lot samolotem może być tak przyjemny. Nie licząc oczywiście startu i lądowania, bo wtedy miała wrażenie, że lada moment zginie, a samolot się rozwali. Na szczęście tak się nie stało. Tak jak lot był przyjemny to z całą pewnością podróż taksówką już nie. Nie dość, że siedzenia niewygodne, to mało miejsca i jeszcze niemiły kierowca, który chciał ją zgwałcić samym spojrzeniem kiedy się przebierała. 
    Kiedy znalazła się pod chatką brata nawet nie zastanawiała się nad tym co może jej się stać kiedy się do niego włamie. Ale co jej tam szkodzi. Weszła przez otwarte okno i rozglądnęła się w koło. Ładnie się tutaj urządził. Aż zaczęła żałować, że dopiero po raz pierwszy się tutaj znalazła. W końcu znalazła sypialnię. Chyba. Weszła do niej i uśmiechnęła się na widok śpiącego brata. Pochyliła się nad nim i przejechała pacem po jego policzku.
   - Co jest? - mruknął przez sen, a brunetka uśmiechnęła się do niego szeroko. 
   - Csii... Nie mów nic, kocha się za nic, nie istnieje żaden powód do miłości - powiedziała cytując jednego ze swoich ulubionych pisarzy. 
   - Kim jesteś? - zapytał, a na ustach dziewczyny pojawił się diaboliczny uśmieszek.
   - Twój koszmar senny - powiedziała. Wpatrywała się w każdy ruch Quentina i o mało co nie udusiła się ze śmiechu kiedy zobaczyła jego minę zaraz po przeczytaniu napisu na koszulce. Nie ma co się dziwić. "Witam w piekle" nie brzmi zbyt zachęcająco.
Nadia Walsh
18 lat
Uczennica ostatniej klasy szkoły średniej | Aktoreczka w tutejszym teatrze | Pracuje w księgarni gdzie układa książki | Mieszka z braciszkiem i jego dziewczyną | Magnez na kłopoty | Włóczykij, który szuka swojego miejsca na świecie 
[Witam! :) Karta jest jaka jest. Kiedyś ją może poprawię. Zapraszam do wątków i powiązań. Nadia nie gryzie, autorka tez nie. Mogę wymyślać, mogę zaczynać. Wszystkiego po trochu. Twarz: Lucy Hale. Cytat w tytule: Happysad - A miało być tak pięknie.]

piątek, 14 czerwca 2013

Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Eli Hunt
4 rok studiów | aktorstwo | Kółko czytelnicze |
wolna | zastępca przywódcy | jedynaczka
To nie będzie kolejna opowieść o tym jak źle dzieje się na świecie. Główną bohaterką nie będzie sierota porzucona przez rodziców lub młodociana matka, czy narkomanka, która zaczęła brać kiedy została zgwałcona przez swojego ojczyma/chłopaka/brata. Nie będzie żadnych tragicznych wypadków i śmiertelnych chorób. Będzie to normalna historia o losach młodej kobiety. Jesteś na to gotowy? Jeśli tak, to zapinaj pasy i w drogę. Opowieść czas zacząć.
Czasem nasze życie komplikuje się do tego stopnia, że nie wiemy co z nim zrobić. Tak samo było z rodzicami Eli, którzy zaliczyli tak zwaną wpadkę i musieli się z tym pogodzić. Szybki ślub by tylko rodzice się o tym nie dowiedzieli. A teraz was zaskoczę - nie było i zapewne nie będzie żadnego rozwodu. Aaron bardzo kocha swoją żonę, a potem i córkę, i do tej pory nie wyobraża sobie dalszego życia bez nich. Z resztą u Barbary Hunt jest tak samo. Najbardziej na świecie kocha Eli i Aarona.
Ale nie rozczulajmy się nad wątkiem Barbary i Aarona, bo to nie o nich ta historia. Przejdźmy do samej Eli, której historia nie wyróżnia się niczym szczególnym i wiele osób mogłoby mieć podobną. A więc...
Eli Hunt urodziła się dwudziestego października dwadzieścia dwa lata temu w północnej Kalifornii. Tam też się wychowała. Przeżywała swoje pierwsze wzloty i upadki. W dzieciństwie była normalną dziewczynką, którą matka czesała w dwa warkoczyki i zmuszała do chodzenia w sukienkach i idealnie dobranych pantofelkach. Oczywiście łatwo się domyślić, że dziecku niezbyt to było na rękę i z tego też powodu buntowało się. Łapało "focha", tupało nogami, a czasem nawet i krzyczało. Oczywiście nie zawsze jej się udawało przekonać rodzicielkę, która po pewnym czasie miała tego wszystkiego dość i po prostu zrezygnowała z dalszego ubierania w tej sposób swojej jedynej córki. Eli była wniebowzięta kiedy po raz pierwszy pozwolono jej samej wybrać sobie buty. To śmieszne, że wybór padł akurat na śliczne sandałki, które idealnie pasowały do sukienki, która wisiała w szafie od dłuższego czasu, bo mała nie chciała jej nosić. Od tamtej pory Barbara pozwalała córce samej dopierać sobie ubrania. O ile robiła to w umiejętny sposób i pasujący do okazji. Dobry gust został jej do tej pory. Dziewczyna nie kieruje się nowymi trendami. Ubiera się tak jak jej się podoba i tak by czuła się dobrze. Jej stylu nie da się nazwać. Raz ubierze sukienkę, skórę i wysokie botki, a raz ubierze rurki, koszulę i trampki. To wszystko zależy od jej humoru i pory dnia. Tutaj warto wspomnieć, że kocha wszystkie dodatki. Wisiorków, naszyjników, łańcuszków, bransoletek i pierścionków ma tyle, że powoli brakuje jej na to wszystko miejsca. Ale, czy to jej wina, że te rzeczy krzyczą do niej z wystawy: "Kup mnie!"? Ależ oczywiście, że nie! To tylko i wyłącznie wina tych rzeczy, bo niby jakim prawem tak krzyczą?
Wiek dojrzewania i nastoletniego buntu jej rodzice wspominają bardzo dobrze. Nie przypominają sobie by Eli robiła jakieś większe problemy. Wychowali ją na dobrą, przykładną i uczciwą dziewczynę dla której przyjaźń, miłość, zaufanie, szczerość i lojalność stoją zawsze na pierwszym miejscu. Nie róbmy z panny Hunt ciamajdy, która robi wszystko tak jak każą jej rodzice. Bohaterka bardzo często wymykała się na imprezy ze znajomymi. Nigdy nie balowała w podrzędnych klubach gdzie na każdym kroku można spotkać dilera, gwałciciela, mordercę, czy innego kryminalistę. Wolała zapłacić za wejściówkę i mieć pewność, że jest w miarę bezpieczna niż siedzieć w jakieś zasyfionej dziurze. Nie upijała się do nieprzytomności. Ogólnie rzecz biorąc to bardzo mało piła, gdyż ma bardzo słabą głowę. Dwa, trzy piwka. To był maks po jaki sięgała. W szkole średniej uwielbiała chodzić na domówki, które organizowali jej znajomi ze szkoły. Sama nigdy się nie odważyła zorganizować chociaż rodzice bardzo często ją do tego namawiali. Jednak ta się upierała i nigdy nie zorganizowała. Raz uciekła z domu. Chciała jechać ze znajomymi pod namiot. Rodzice się nie zgodzili to postanowiła działać na własną rękę. Dwa dni później wróciła, była wielka awantura lecz od tamtej pory nie robiła takich wygłupów. Warto wspomnieć o tym, że przez jej wrodzoną nieśmiałość ciężko jej było przystosować się do życia w nowej szkole. Lecz w końcu jej się to udało. Nawet została wciągnięta na warsztaty z koła teatralnego dzięki czemu odkryła swój wrodzony talent do występowania na scenie. Dopiero tam ukazała się jej prawdziwa natura. Dziewczyna stała się odważną i pewną siebie nastolatką. Lecz tylko na scenie. Tam może grać kogo tylko zechce. Łatwo jej jest grać cudzą rolę. Szybko łapie jak ma zagrać pustą lalunię albo wredną zołzę. W życiu codziennym tak nie potrafi i zapewne nigdy się tego nie nauczy. Jako ona jest nieśmiałą, cichą osóbką, która boi się wyjść na światło dzienne. Nie wierzy w siebie i swoje możliwości..Tak było od zawsze i tak już zostało.
Studia. Nic lepszego nie może spotkać człowieka, prawda? Dla Eli to nie był radosny okres. Znów musiała przenieść się do nowej szkoły. Znów musiała szukać sobie nowych znajomych i przyjaciół. Nie było to łatwe. Tym bardziej, że Eli nie należy do osób, które lubią zmieniać środowisko. Dziewczyna jednak zaaklimatyzowała się szybciej niż sądziła. Nawet dołączyła do bractwa Beta. Przeszła swoją próbę, która do najłatwiejszych nie należała. Kto by się spodziewał, że TA Eli Hunt wkradnie się do pobliskiego zoo i ukradnie stamtąd jedną, małą papugę? No właśnie nikt! Lecz dziewczyna to zrobiła. I została pełnoprawną członkinią Bet. Często zastanawia się po co to jej jest skoro trudno jej się odnaleźć w bractwie? Dziwnie się czuje kiedy dziewczyny opowiadają o nowych przygodach, o nowych miłostkach, chłopcach, kiedy prowadzą potyczkę słowną z Alphami. Jeszcze bardziej przeraża ją to, że została wciągnięta do roli zastępcy przywódcy. A przecież nie od dziś wiadomo, że zastępca też musi się odzywać. Zazwyczaj na zebraniach siedzi cicho i nie wygłasza swoich poglądów, gdyż nie ma na tyle odwagi. Ponadto sądzi, że one nie są za bardzo ciekawe i możliwe, że inni mają lepsze. 
Tym sposobem doszliśmy na koniec naszej pięknej opowieści. Chcesz się przekonać jak potoczą się dalsze losy Eli Hunt? Nic prostszego. Usiądź, weź kartkę i długopis i dopisz jej taką historię jaką sobie wymarzysz.
Wyrażam zgodzę na udział Eli w notkach lecz najpierw proszę o poinformowanie, że ona się tam znajdzie. 
[Witam i do wątków zapraszam. Mam nadzieje, że nie popsułam Eli i razem się tutaj wpasujemy i za zespolimy. Wątki? Tak. Powiązania? Tym bardziej. Mordka - Vanessa Hudgens, cytat w tytule - Oscar Wilde.]

niedziela, 2 czerwca 2013

A na dobranoc....


Polscy pisarze i malarze jako strażnicy tożsamości narodowej - rozprawka.

 Czy na świecie są prawdziwi patrioci? Uważam, że tak. Każdy, w mniejszym bądź większym stopniu, jest patriotą. Niektórzy to ukrywają, a niektórzy nie. Wiadomo, że dzisiejszego patriotyzmu nie można porównać z tym, który był u ludzi kilka lat temu. Polacy nie toczą wojny, nie giną ludzie, nie trzeba organizować powstać narodowych by odzyskać niepodległość. W państwach (w większości) źle się nie dzieje. Wiadomo, że tożsamość narodowa najbardziej ujawnia się podczas sytuacji kryzysowych lecz - naprawdę - niewiele trzeba aby być prawdziwym patriotą. Nie trzeba o tym krzyczeć po ulicach, nie afiszować się tym. Wystarczy, że będziemy obchodzili święta narodowe, że będziemy szanowali symbole oraz znali hymn narodowy. Na szczęście są osoby, wielcy i wspaniali ludzie, którzy przypominają nam o tożsamości narodowej.
Sądzę, że gdyby nie Jacek Kaczmarski - kompozytor, poeta, prozaik, piosenkarz oraz autor wielu tekstów będący z wykształcenia dziennikarzem - to wiele osób nie miałoby pojęcia o polskiej historii. Tworzył kiedy w Polsce był komunizm i nie o wszystkich faktach z historii polskiej mogło się mówić. Jego liryka, rozpowszechniana w nieoficjalnych wydawnictwach, była utożsamiana jako antykomunistyczna opozycja. Jego utwory, przede wszystkim, są związane z historią Polski. Piosenka "Sen Katarzyny II", jak sam tytuł wskazuje, opowiada o carycy Katarzynie II. Autor piosenki ukazał romans carycy z, Królem Polskim, Stanisławem Poniatowskim oraz jego politykę względem Rosji. Sam autor twierdzi, że to historyczny żart, gdyż fakty, które ukazał w piosence, są jak najbardziej autentyczne. Dzięki Jackowo i jego piosenkom wiele nauczyłam się o historii mojego narodu. Dzięki takiej muzyce łatwiej zapamiętać niektóre fakty.
Kolejnym argumentem jakim się posłużę będzie muzyka Przemysła Gintrowskiego. Kiedyś grał z Jackiem Kaczmarskim jednak potem zaczął działać na własną rękę. Do jego najpopularniejszych dzieł należy piosenka pt.: "Książę Józef Poniatowski". Sama nazwa wskazuje, że ballada opowiada o bratanku Stanisława Poniatowskiego - Józefie Poniatowskiego. Przemysław Gintrowski, podobnie jak Kaczmarski, tworzył w okresie komunizmu. Swoimi piosenkami chciał przypomnieć Polakom o latach świetności swojego kraju. Dzięki Gintrowskiemu i tej piosence dowiedziałam się kim był Józef Poniatowski oraz jak mniej - więcej przebiegał odwrót wojsk francuskich.
Po trzecie uważam, że Jan Matejko to wspaniały człowiek, który posiadał wielki talent plastyczny. Mogłabym godzinami wpatrywać się w jego obrazy i nigdy by mi się one nie znudziły. Najlepsze jest to, iż jego obrazy, głównie, przedstawiają historię Polski. Jest uważany za malarza obrazów batalistycznych oraz historycznych. Najlepiej to widać na obrazach takich jak: "Bitwa pod Grunwaldem", "Stefan Batory pod Pskowem" albo "Jan Sobieski pod Wiedniem". Matejko tworzył w okresie kiedy Polska była pod zaborami. Chciał dodać otuchy swoim rodakom i dlatego malował sceny, które przedstawiały Polskę w okresie świetności i latach chwały.
Myślę, iż udowodniłam, że polscy pisarze oraz malarze stoją na straży tożsamości narodowej. Jestem też zdania, że gdyby nie on to wielu ludzi nie znałoby tak dobrze historii naszego wspaniałego kraju. 

piątek, 31 maja 2013

Ronnie Destiny Hawkins

Ronnie Destiny Hawkins
Pokój jednoosobowy numer 13 || Klasa Teatralna || Klasa IV G - jak geniusze || Przewodnicząca szkoły || Dziennikarstwo || Film || Literatura 
Państwo Hawkins byli normalna rodziną. Mięli dwójkę cudownych dzieci, które z miłości do siebie mogliby wskoczyć nawet i w ogień. Nie mięli żadnych problemów z narkotykami, alkoholem, czy z prawem. Byli normalną, kochającą się rodziną.
Właśnie... Słowem klucz w tym wszystkim jest: "byli". Wszystko legło w gruzach kiedy Ronnie skończyła lat czternaście. To właśnie wtedy zaczęły się przeszkody w jej rodzinie. Aaron wszystkie pieniądze, które zarobił na swoich książkach, wydał na galerię sztuki. Pomysł okazał się jednak niewypałem i po niedługim czasie popadli w masę długów z których nie umieli się wyplątać. 
Przeprowadzili się. Uciekli z Londynu aż do Berlina z nadzieją, że tutaj nikt ich nie złapie. Mylili się. Może nikt by się o nich nie upomniał gdyby nie to, że Jack zaczął zbyt bardzo rozrabiać. Bójki, alkohol, a nawet i narkotyki. Twierdził, że ma dość takiego życia i nie chce tak żyć.
W końcu stał się. Jack w przypływie agresji zabił swojego ojca. Amelia popadła w depresję i trafiła do szpitala. Natomiast Ronnie miała trafić do domu dziecka. Uciekła jednak stamtąd i po kilku dniach poszukiwania została odnaleziona w Sydney - u swojej ciotki, do której zawsze chciała pojechać. Eliza zaoferowała swoją pomoc i tym oto sposobem Ronnie zamieszkała wraz z ciotką, która wychowywała ją jakby była jej własnym dzieckiem.
Od złych wydarzeń z przeszłości minęło kilka lat. Lecz takich rzeczy się nie zapomina. Ronnie także nie może tego zapomnieć. Wstydzi się tego kim jest jej prawdziwa rodzina. Dlatego też prawie w ogóle o niej nie mówi. Raz w tygodniu chodzi do szkolnego psychologa, bo zdaje sobie sprawę z tego, że bez jego pomocy nie za bardzo da sobie radę. Jakby nie patrzeć Ronnie w chwili śmierci swojego ojca miała zaledwie czternaście lat. Jak dziś pamięta tamten dzień. Ale nikt nie może się o tym dowiedzieć... 
Mimo wszystko Ronnie wyszła na ludzi. Dobrze się uczy, ma pasję, marzenia i tak dalej. Została nawet przewodniczącą szkoły. Z racji tego, że Eliza (w końcu!) spotkała swojego przyszłego męża, to Ronnie nieco odsunęła się w cień. Zamieszkała w akademiku, gdyż nie chce przeszkadzać w rozkwicie ich miłości. Owszem - często zostaje u nich na noc. Nawet starają się ją przekonać by z nimi zamieszkała. Lecz z niej taki uparciuch i twierdzi, że nie chce przeszkadzać i wprowadzi się dopiero jak będą po ślubie. Oczywiście jeszcze nie wie, że ich ślub ma się odbyć już w lipcu. 
Kontaktu z matką nie ma żadnego. Starała się z nią skontaktować, pojechała nawet do Berlina i Londynu. Lecz wszystko na nic. Jej matka przepadła, a ona zdążyła się oswoić z tą myślą. Z bratem nie chce się w ogóle kontaktować. Boi się nawet o nim myśleć, a co dopiero z nim rozmawiać. Teraz ma nową rodzinę, którą kocha i z która chce być.
Ronnie nie wyróżnia się niczym szczególnym w tłumie. Zachowuje się jak normalna nastolatka, która jest nieco przewrażliwiona na punkcie swojej rodziny. Ale nie ma się co dziwić. Ten uraz zapewne zostanie w niej do końca życia. Jest miła, pomocna, pogodna. Stara się być zawsze uśmiechnięta lecz wiadomo - jest tylko człowiekiem i nie zawsze jej to wychodzi. Czasami się denerwuje, pokrzyczy, poawanturuje się, a potem jej przejdzie i wszystko jest dobrze. Nie jest zapatrzoną w siebie lalunią. Szczerze? Stara się unikać takich osób. I to jak ognia. Dobrze wie, że i tak nie złapie z takimi osobami kontaktu, więc po co mają się męczyć? No więc właśnie. 
Panna Hawkins należy do osób, które bardzo często śnią na jawie. Nie ma dnia by nie wymyślała jakiś różnych historii. Odkąd tylko sięga pamięcią marzy o swoim księciu z bajki, który pokochałby ją taką jaka jest. Wziąłby ją całą - jej wady i zalety także - wszystko w jednym zestawie. Nie szuka mężczyzny na siłę, bo wie, że z takich związków i tak nic dobrego nie wychodzi. Szczególnie marzy jej się romantyk, który zabierze ją na dach jakiegoś wieżowca o zachodzie/wschodzie słońca. Wie, że to raczej nie jest możliwe. Ale pomarzyć zawsze można.
Nie myślicie, że Ronnie jest idealna. Nie jest idealna, bo przecież nikt nie jest idealny. Jedną z wad brunetki jest straszne niezdecydowanie. Potrafi długimi godzinami coś wybierać tylko po to by na sam koniec i tak nic nie kupić i stwierdzić, że ma za mało pieniędzy. Lubi marudzić i jest w tym bardzo dobra. Niektórzy się nawet śmieją i twierdzą, że dziewczyna potrafi zamarudzić wszystkich na śmierć. W sumie to jest w tym troszeczkę prawdy, bo jak zacznie to nie może skończyć. Bardzo często najpierw robi, a dopiero potem myśli. To samo tyczy się słów. Dlatego niektórzy uważają, że jest wredna. A ona po prostu jest szczera i mówi to co myśli. Nie jest typem, która będzie Cię obgadywała za plecami. Co to to nie. Jeśli coś nie podoba jej się w Twoim zachowaniu to powie Ci to prosto w oczy. A jeśli Cię nie zna, to zachowa to dla siebie. 
Panienka Hawkins śmiało może się pochwalić swoim ciałkiem. Jest średniego wzrostu szczupłą brunetką o głębokich, czekoladowych oczach, dookoła których jest wachlarz długich, czarnych rzęs. Lubi dobrze wyglądać. Jest fanką delikatnego i subtelnego makijażu. Chociaż czasami lubi poszaleć i pomalować się nieco ostrzej. Robi to zazwyczaj wtedy kiedy idzie na jakąś imprezę. Nigdy, ale to naprawdę nigdy, nie rozstaje się ze swoim jagodowym błyszczykiem. Innych smaków nie lubi. Chociaż czasami sięgnie po czekoladowy. Ale to dzieje się dość rzadko.
Nieco żałuje, że nie ma włosów podatnych na prostowanie. Ale już zdążyła przyzwyczaić się do swoich naturalnych włosów, które nawet lubi i dba o nie jak się tylko da. Są one dość długie i układają się w ładne fale. Ostatnio zrobiła sobie jasne pasemka, z których jest zadowolona. Tylko cioteczka nieco kręci nosem. Ale przejdzie jej. Zapewne. 
Kilka (nie)ważnych informacji:
♦ Po ukończeniu SHS ma zamiar studiować na Oxfordzie
♦ Chciałaby zwiedzić całą Europę. Już teraz szykuje plan podróży
♦ Zna dwa języki - angielski oraz włoski. Uczy się francuskiego
♦ Prowadzi bloga, który jest jej pamiętnikiem. Tam opisuje wszystkie swoje przeżycia, marzenia i wspomnienia. Nikt jednak nie wiem, że to ona, gdyż ukrywa się pod pseudonimem Lola
♦ Nie pali, nie ćpa, a pije okazjonalnie
♦ Jest dziewicą chociaż trzyma to w wielkiej tajemnicy. Wszyscy sądzą, że swój pierwszy raz ma już dawno za sobą
♦ Jak znów zacznie mieszkać u ciotki, to kupi sobie psa. Tak przynajmniej mówiła dopóki nie okazało się, że ma alergię na sierść. Teraz musi zadowolić się papugą, którą nazwała Puszczyk
♦ Książki i filmy są jej całym światem. Nie wyobraża sobie życia bez nich
♦ Kocha przebywać w starych bibliotekach i antykwariatach
♦ Raz w roku (w rocznicę śmierci swojego ojca) jedzie do Londynu i odwiedza jego grób. Zazwyczaj wtedy stara się też odnaleźć swoją matkę
♦ Jeśli chcesz jej sprawdzić przyjemność do zabierz ją do cyrku albo wesołego miasteczka. Ewentualnie kup dużo czekolady bądź chipsów
♦ W dni robocze wstaje punkt piąta rano i przygotowuje się do szkoły. W soboty za to odsypia i wcześniej niż o dwunastej nikt jej z łóżka nie ściągnie. Nawet siłą

wtorek, 28 maja 2013

Erika Lackberg

Erika Lackberg
Dwudziestolatka z Paryża | Studentka dziennikarstwa | Bloggera | Pragnie zostać pisarką | Wychowana przez starszą siostrę | Rodzice nigdy nie mięli dla niej czasu | Zamieszkuje loft na Brooklynie | Często przebywa na górnym Manhattanie u swojego szwagra - Arthura Whittemore | Ma psiaka, którego nazwała Cassie (tak naprawdę Castiel lecz Cassie to zdrobnienie, której bardziej pasuje) | Zakochana w epoce romantyzmu i średniowiecza | Wielka fanka muzyki rockowej | Bezsenne noce | Mól książkowy | Zdarza jej się lunatykowanie | Kujon jakich mało | Ateistka | Nie pali | Pije okazjonalnie | Nigdy nie przyzna się do tego, że jest dziewicą | Nie bierze narkotyków | Marzy o swoim księciu z bajki | Czasami cicha, małomówna i nieśmiała dziewczyna | Czasami głośna, rozgadana i roztrzepana | Nienawidzi kłótni i nieporozumień | Rzadko ucieka od problemów, bo jak sama twierdzi: "lepiej je rozwiązywać, bo one i tak kiedyś powrócą" | Dla przyjaciół w stanie zrobić naprawdę bardzo wiele | Wszystko bierze zbyt bardzo do siebie | Nienawidzi kłamstwa | Podczas rozmowy zazwyczaj natrętnie wpatruje się w oczy | Profesjonalistka, indywidualistka, marzycielka, romantyczka | Do pracy przy komputerze musi zakładać okulary | Nigdy nie rozstaje się ze swoim telefonem | Muzyka jest dla niej ucieczką przed światem | Uwielbia styl retro i lata `80 | Godzinami mogłaby przesiadywać w antykwariatach oraz bibliotekach | Uwielbia słuchać wymyślone historie | Nie moja wina, że moje oczy są w mokrym miejscu | Kremówki to jedno z najlepszych ciastek, ja to wiem. Masz chusteczkę? Pociekło mi. Na samą myśl o kremówkach się ślinię.| Teraz moją dietę trafi szlag, możesz być z siebie dumny! | Ja też się bałem ciemności, aż pewnego... Chociaż nie. Ja wciąż się boję ciemności.|  Tam Twój dom, gdzie Twój zadek | Gdzie ja jestem, co jest grane? Ukradli mnie?! | Szybkość... Zwinny jak jaszczurka, szybki jak przecinak! | .|Jako moi poddani macie rozumieć, co zrobię, jeszcze zanim to zrobię| Jasne, że w moje lewo! Jestem królem i wszystko lewo jest moje, durny jeden!| Wstawaj leniu jeden, ojczyzna wzywa! | Gdy ktoś dmuchnie w fujarkę, ja niestety mam podjarkę. | O fajnie, to ty poszukaj tej klepki, co ją zgubiłeś, a my idziemy. | Ci! Ani mru mru! Nie naruszać milczenia. Nie naruszam. Ci! Który tam znów hałasuje? A, to znowu ja.| Zakłady z moją matką to nie hazard. To inwestycja. | Bąbka, trąbka, piernik i pompka! |

Arthur Whittemore

Co jest w stanie zrobić człowiek by móc w końcu osiągnąć swój cel? Naprawdę bardzo wiele. Niektórzy wierzą, że potrafi się pohamować przed najgorszymi czynami. Niektórzy twierdzą, że nie. Powiedzieć ci coś w tajemnicy? Ci drudzy mają rację...
  "Dom był pusty, opustoszały. Ze wszystkich kątów wiało chłodem. W wannie utworzyła się cienka warstewka lodu. Ciało nabierało sinawej barwy.
  Przywodziła mu na myśl księżniczkę. Księżniczkę z lodu.
  Właściwie nie czuł zimna, choć siedział na podłodze. Wyciągnął rękę i lekko jej dotknął. 
  Krew na przegubach dawno zastygła.
  Przepełniła go miłość do niej, silniejsza niż kiedykolwiek. Pogłaskał ją po ramieniu, jakby chciał dotknąć duszy, która opuściła już ciało.
  Odchodząc, nie obejrzał się za siebie. Nie było to "żegnaj", lecz "do zobaczenia".
Camilla Lackberg: "Księżniczka z lodu"
Arthur Whittemore 
28 lat
Znany reżyser filmowy i teatralny, zamieszkujący apartament w Hotelu Plaza. Potrafi dogadać się w trzech językach: angielskim, francuskim i łacińskim. Urodził się w Barcelonie podczas wakacji swoich rodziców. Przez pierwsze dwa lata mieszkał właśnie tam. Potem przez czternaście w Londynie. Kolejne pięć we Florencji, a od pięciu lat przebywa w Nowym Jorku. Chce stąd wyjechać lecz póki ma zdjęcia do filmu, to nie może tego rzucić. Mając dość marudzeń matki, w końcu, postanowił wziąć się za poszukiwanie swojej drugiej połówki.
***
-Witam. Nazywam się Amanda Hastings i chciałabym zadać panu kilka pytań - powiedziała młoda dziennikarka, a mężczyzna spojrzał na nią uważnie. Kąciki jego ust uniosły się delikatnie w górę.
- Proszę pytać - odpowiedział i stanął przodem do dziewczyny, gdyż do tej pory stał do niej bokiem, a tylko spojrzenie miał skierowane na nią. 
- Co pan czuje występując na scenie? - zapytała na co Arthur roześmiał się cicho. 
- Ja nie występuję. Ja przygotowuję ludzi do występowania - powiedział, a Amanda zarumieniła się. Arthur nie mógł powstrzymać krzywego uśmiechu. Nie lubił kiedy ktoś mylił jego pracę z pracą kogoś innego. Ale Amanda zrobiła to w taki sposób, że nie mógł być na nią zły. Po prostu nie i już. 
- Jak się Pan czuje z faktem, że lada chwila będzie oglądał przedstawienie, którego jest Pan autorem? - zapytała, a jej głos nieznacznie zaczął drżeć. To jego spojrzenie powodowało, że dziewczyna nie mogła myśleć racjonalnie. Nie mogła się na niczym skupić, a literki zaczęły jej skakać przed oczami.
- Ja nie jestem autorem tego przedstawienia. Powtórzę się: Ja przygotowuję ludzi do występowania - powtórzył. Ton jego głosu wskazywał na to, że nie jest za bardzo zadowolony z faktu, że po raz kolejny pomyliła jego pracę z zupełnie inną. Tym bardziej, że minutę temu powiedział jej kim jest! 
***
Do białego pomieszczenia wszedł nastolatek, który wygodnie rozsiadł się na kanapie i zaczął uważnie rozglądać się po pomieszczeniu. Nie było tutaj dużo do oglądania, gdyż lekarz dopiero co się wprowadził na nowe śmieci lecz chłopak należał do osób, które muszą wiedzieć wszystko o wszystkich. 
- Witaj - przywitał się starszy mężczyzna, a chłopak skinął delikatnie głową. - Co cię do mnie sprowadza? - zapytał i rozsiadł się na czarnej, skórzanej sofie.
- Mam bardzo poważny problem - powiedział nastolatek i biorąc przykład z lekarza, także usiadł na skórzanej kanapie. Tuż obok niego.
- O co chodzi chłopcze?
- Ja... ja... ja znów to zrobiłem doktorze - wymamrotał pod nosem i wbił wzrok w czubki swoich zniszczonych butów. - Ja naprawdę nie chciałem. Nie mogłem się powstrzymać. To po protu się stało. Próbowałem to wszystko powstrzymać ale... Nie wyszło - powiedział, a po jego policzku spłynęła jedna, samotna łezka, którą bardzo szybko otarł wierzchem dłoni. Miał być silny i nie pokazywać swoich słabości. A na razie mazał się jak jakiś mały bachor, któremu ktoś zabrał ulubioną zabawkę.
***
- Ogłaszam was mężem i żoną! Możesz pocałować pannę młodą - młody mężczyzna nie czekał na to pozwolenie. Wziął swoją ukochaną w ramiona i złożył na jej ustach słodki pocałunek, który miał połączyć ich dusze na zawsze. Gdyby powiedział, że jej nie kocha to z całą pewnością by skłamał. Cecile była całym jego światem, całym jego życiem. Bez niej wydawał się taki pusty. Bez niej nie miał powodów by dalej żyć.
- Kocham cię - szepnął jej prosto w usta i oboje wyszli z kościoła. Dopiero za nimi wyszli inni ludzie z budynku.
***
Ich spokój nie trwał długo. Małżeństwem byli przez zaledwie kilka miesięcy. Cecile została zamordowana. Pewnego dnia Arthur wrócił do domu i zastał ją martwą w wannie. Śledztwo wykazało, że popełniła samobójstwo. Cóż... tylko jedna osoba wiedziała, że prawda była zupełnie inna.
Arthur poszedł na grób swojej zmarłej żony. Nie mógł oswoić się z myślą, że to już koniec. Że jej już nie ma.
Wolnym krokiem przekroczył bramkę cmentarza. Większych problemów ze znalezieniem grobu nie miał. Bywał tutaj bardzo często. Lecz teraz był tutaj po raz ostatni.  Położył czerwoną różę na nagrobku i spojrzał na zdjęcie, które przedstawiało uśmiechniętą blondynkę. Brakowało mu jej dotyku, jej głosu, jej słów, jej gestów i czynów. Brakowało mu jej całej. Tęsknił za nią i... żałował. Żałował, że wszystko tak się właśnie potoczyło.
- Przepraszam Cecile... - szepnął, a wierzchem dłoni otarł pojedynczą łzę z policzka. Po raz pierwszy od kilkunastu lat uronił łzę. Po raz pierwszy żałował, że zrobił coś, dzięki czemu mógł oddychać. - Zrobiłaś swoje. Teraz możesz spoczywać w pokoju - powiedział na sam koniec i odwróciwszy się na pięcie szybko oddalił się w tylko sobie znanym kierunku.
***
Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że po miesiącu od śmierci Cecile było już z nim wszystko w porządku. Zapomniał o swojej zmarłej ukochanej i skupił się na tym co naprawdę było dla niego ważne. Odkąd tylko sięgał pamięcią chciał być reżyserem. Potrzebował wizy (bądź obywatelstwa) by móc spokojnie wykonywać swój zawód. Ślub z Cecile dał mu amerykańskie obywatelstwo. Teraz miał jednak nie to w głowie. Teraz rozmyślał nad brunetką, która stała przed nim w samej koronkowej bieliźnie. Jej ręce były związane jego krawatem, a on uśmiechał się do niej szeroko.
- Jesteś gotowa? - mruknął na co Amanda twierdząco pokiwała głową.
[I jest druga karta. Jak się podoba? :) ]

Susan i Noel Fitz

Noel Fitz
18 lat 
Klasa sportowa
Dziennikarstwo, Radio
Kapitan drużyny Lacrosse 
Mieszka wraz z rodzicami i młodszą siostrą niedaleko plaży ◊ Fan małych zwierzątek ◊ Posiadacz rodziny białych myszek, dwóch chomików i jednego szczura ◊ Stary dobry rock jest najlepszą muzyką ◊ Książki. Dużo książek. Bardzo dużo książek. Najlepiej tych kryminalnych bądź fantastycznych ◊ Komedie i horrory - najlepszymi filmami świata ◊ Piwko, chipsy i meczyk na wieczór ◊ Długie godziny bezczynnego wpatrywania się w ogień ◊ Narkotykom mówimy stanowczo NIE ◊ Przede wszystkim liczy się zabawa ◊ Szczery ◊ Nieco wredny ◊ Nieco złośliwy ◊ Szalony ◊ Miły ◊ Uprzejmy... Kiedy mu się chce ◊ Uparty ◊ Pewny siebie ◊ Odważny ◊ Marudny ◊ Gadatliwy ◊ Zawistny ◊ Ambitny ◊ Ciekawski ◊ Inteligenty ◊ Lekkomyślny ◊ Aktywny ◊ Lojalny ◊ Wierny ◊ Odpowiedzialny ◊ Ostrożny ◊ Tajemniczy ◊ Optymista ◊ Profesjonalista ◊ Indywidualista ◊ Śmiały ◊ Wyrozumiały ◊ Sprawiedliwy ◊ Szlachetny ◊
- Noel! Noel no stój, że do jasnej ciasnej! Noel! - chłopak słyszał głos swojej koleżanki jednak jakoś nie za bardzo miał ochotę wdawać się z nią w jakąkolwiek dyskusję, bo to było bezsensu. I tak wyszłaby z tego jedna, wielka kłótnia i dlatego wolał tego uniknąć. - Noel! - kiedy po raz kolejny usłyszał swoje imię momentalnie przystanął i odwrócił się do niej twarzą.
- Słucham? - mruknął od niechcenia i posłał koleżance nieco wymuszony uśmiech.
- Ten projekt... Kiedy mogę do Ciebie przyjść aby go wykonać? - zapytała, a on westchnął cicho. Teraz miał ważniejsze sprawy na głowie niż myślenie o jakimś tam projekcie! Niedługo mistrzostwa, więc musiał się do nich bardzo dobrze przygotować. Bądź co bądź był kapitanem drużyny i to on musi dawać przykład innym. Ponadto musi dbać o swój wizerunek, bo nie może pozwolić aby stypendium przeszło mu koło nosa.
- Idź do Susan. Ona Ci w tym pomoże - odpowiedział jedynie i wyminął blondynkę, która kilkakrotnie zamrugała powiekami. Sprawiała wrażenie jakby nie do końca wierzyła w to co przed chwileczką usłyszała.
- Ale przecież... to Ty masz go ze mną zrobić, a nie ja z Susan! 
Noel już nic nie odpowiedział. Wsadził sobie do uszu słuchawki i wyszedł ze szkoły by móc odetchnąć świeżym powietrzem. 
~.~.~.~.~.~.~.~.~.~ 
Susanna Fitz
17 lat
Klasa ogólna 
Dziennikarstwo, Teatr
Ratowniczka na plaży
Mieszka wraz z rodzicami i starszym bratem niedaleko plaży ◊ Ma uczulenie na sierść oraz pyłki kwiatków ◊ Nie wchodzi do pokoju brata, gdyż nie chce wyglądać jak chomik ◊ Stary, dobry rock jest najlepszą muzyką ◊ Książki. Dużo książek. Bardzo dużo książek. Najlepiej tych fantastycznych ◊ Komedie i dramaty - najlepszymi filmami świata ◊ Nienawidzę horrorów ◊ Pepsi, chipsy i gry komputerowe ◊ Boję się ognia ◊ Surfing, jazda na rowerze, pływanie... I żadnego innego sportu poza tym! ◊ Narkotykom mówimy stanowczo NIE ◊ Przede wszystkim liczy się zabawa ◊ Szczera ◊ Nieco nieśmiała ◊ Nieco wrażliwa ◊ Romantyczna ◊ Miła ◊ Uprzejmy ◊ Nieco uparta ◊ Marudna ◊ Gadatliwa ◊ Ambitna ◊ Ciekawska◊ Inteligenta ◊ Wszystkie sprawy ma dwa razy przemyślane ◊ Aktywna ◊ Lojalna ◊ Wierna ◊ Odpowiedzialna ◊ Ostrożna ◊ Tajemnicza ◊ Optymistka ◊ Profesjonalistka ◊ Indywidualistka ◊ Wyrozumiała ◊ Sprawiedliwa ◊  
Wraz z pierwszymi promieniami słońca, które wpadły do jej pokoju, otworzyła oczy, które od razu przykryła poduszką. Rażące światło słoneczne nie było zbyt przyjazne. Tym bardziej, że Susie jeszcze nie do końca się wybudziła. W końcu jednak się wybudziła i poczłapała w kierunku kuchni. Tam usiadła przy stole, wzięła do ręki jabłko i powoli zaczęła je szamać.
- O, Susan. Dobrze, że Cię widzę - powiedział Noel, a dziewczyna uniosła wzrok do góry. Uśmiechnęła się do niego kącikami ust, a potem wróciła do jedzenia swojego śniadania. - Dziś wpadnie Katy aby zrobić z Tobą projekt. Nie wiem jaki ale weź zrób, a ona powie, że to ja - oznajmił, a dziewczyna westchnęła ciężko.
- A sam nie możesz? - mruknęła i wyrzuciła resztę jabłka do kosza na śmieci.
- Wiesz, że muszę dbać o swoją kondycję. Muszę dwa razy więcej ćwiczyć by dostać to stypendium. Nie mam czasu na naukę.
- Na uczelnię nie przyjmują głupków - uśmiechnęła się do niego uroczo i wstała z krzesełka. - Na naukę czasu nie masz, a na imprezy masz? Przepraszam ale tym razem radź sobie sam. Na dziś mam już plany - powiedziała jeszcze i opuściła kuchnię. Noel jęknął głośno i zrezygnowany poszedł do swojego pokoju. 
Dziewczyna szybko się ubrała, umalowała, spakowała książki, drugie śniadanie i była gotowa do wyjścia. 
- Noel? Zawieziesz mnie? - zapytała, na co jej brat pokiwał twierdząco głową.
- Pewnie, Ty niewdzięczna siostrunio - zaśmiał się i delikatnie musnął jej policzek. Co robił zawsze na przywitanie. Chyba, że pojawiał się jakiś konflikt, bo wtedy muskał jej polik dopiero kiedy sprawa została rozwiązana. 
Pierwsza notka i pierwsza karta postaci. W sumie to nawet tego nie planowałam. No ale wyszło jak wyszło. Dziś, zapewne, pojawią się jeszcze dwie notki. Tak. Będą to także karty postaci :)

piątek, 24 maja 2013

Słowem wstępu...

Jest to mój prywatny "śmietnik", na którym będę umieszczała wszystko to co mi się podoba. Sądzę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. To taka forma pamiętnika. Od razu mówię, że codziennie tutaj pisać nie będę, bo wiadomo: szkoła, oceny, życie prywatne i rodzinne. Ale raz w tygodniu na pewno coś się ukaże. To by było tyle.
Ah... I, naprawdę, przyjmuję krytykę ale dobrze uzasadnioną. Nie toleruję czegoś takiego: "nie, bo nie". Nie toleruję też typowych hejtów z anonima.
Proszę też o zachowanie kultury i nie przeklinanie na każdym kroku. Sama też, czasami, przeklinam, więc całkowicie nie zabraniam tego robić. Ale proszę... z umiarem :)
Jakby coś mi się przypomniało, to na pewno o tym poinformuję :)

Linki

Blogi, które czytam, jestem, bądź przeglądam:





Karty Postaci

Ostatnio popsuł mi się laptop i prawie straciłam wszystkie karty postaci, które kiedykolwiek napisałam. Z tego właśnie powodu postanowiłam stworzyć tą zakładkę, w której będę umieszczała karty postaci, które kiedykolwiek napisałam. Oczywiście od razu ze zdjęciami/gifami :)
A
- Arthur Whittemore
B
C
D
E
- Erika Lackberg
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
R
- Ronnie Hawkins
S
- Susan i Noel Fitz
T
U
W
Z

Wspomnienia

Czyli to co przeżyłam i chciałabym się z wami podzielić :)

Zdjęcia/gify

Wiele razy spotkałam się z tym, że znalazłam fajne zdjęcie lecz nie pasowało mi do postaci i je porzucałam. Potem chciałam je znaleźć i już go nie było. Z tego powodu powstała właśnie ta zakładka, w której będę umieszczała wszystkie zdjęcia i gify, które szczególnie przypadły mi do gustu.

Krytykeria

W tym miejscu będą linki do wszystkich notek, w których ocenię jakiś film, serial bądź piosenkę.

Muzyka

Tutaj będę umieszczała wszystkie piosenki, które kiedykolwiek słyszałam i które bardzo mi się podobają.

Pisemnie

Będę umieszczała tutaj wszystkie swoje prace pisemne. Niedokończone opowiadania, pojedyncze rozdziały, listy, rozprawki, i tym podobne pierdoły :).
Rozprawki:
Polscy pisarze i malarze jako strażnicy tożsamości narodowej.